Największą satysfakcję w hodowli daje mi świadomość, że wszystkie wyhodowane przez mnie psy i suki są jedną wielką rodziną.
    Wszystkie mają w rodowodzie moją pierwszą sukę – NIKĘ Dagulicę i są jej potomkami w kolejnych pokoleniach.




Historia mojej hodowli zaczęła się w 1971 roku.


WARTO ZOBACZYĆ!

Tablicę genealogiczną hodowli można obejrzeć w   jpg. Pokazuje ona powiązania rodzinne moich psów i suk.

Zachęcam również do obejrzenia wykazu wszystkich wyhodowanych przeze mnie miotów:   jpg.


Nie planowałam hodowli. Po prostu chciałam mieć psa. I nic więcej. Jednak sprawy ułożyły się inaczej. Ponieważ swoją pierwszą sukę – o imieniu NIKA Dagulica – otrzymałam w prezencie od brata, a rewanżem za ów prezent miało być jej dziecko, niejako zmuszona zostałam do założenia hodowli.

Zrządzeniem losu NIKA skojarzona z pięknym, choć nie pozbawionym mankamentów HOPPLEM v. Angertal, urodziła same suczki. To przesądziło sprawę – hodowla doczekała się kontynuacji poprzez córkę NIKI – IGĘ z Samotraki. Przyznaję, że to miłość do NIKI zdecydowała o rozpoczęciu hodowli pokoleniowej. Nie mogłam się bowiem pogodzić z tym, że jest ona śmiertelna i nie zostanie po niej żaden ślad. Stąd dalsza decyzja o pozostawianiu w hodowli kolejnych pokoleń.

Dzieci NIKI nie doczekały się championatów, choć ona sama tak. Jej uroda rozbłysła dopiero po urodzeniu szczeniąt. Była piękna aż do końca, choć żyła ponad 16 lat! Ostatni raz startowała w klasie honorowej (ówczesna nazwa obecnej weteranów) w wieku 15 lat i dożywotnio nie miała śladu siwizny!

Karierę wystawową zaczęły za to dzieci IGI, choć ona sama była jedyną moją suką nie posiadającą tytułów. Ze skojarzenia z psem MARK v. Feldhaus IGA miała dwa mioty. Najbardziej utytułowany był jej syn LEO z Samotraki i – mniej wystawiany – nie mniej piękny ORION. Ich siostra LOLITA, nie championka, dała początek linii moich miniatur w skojarzeniu z bardzo wówczas znanym i cenionym psem TOTEK ONIX Margo. Wynikło to z faktu, że po niewielkim MARKU, dającym ogromny rozrzut wielkości, trudno było znaleźć satysfakcjonującego reproduktora dla maleńkiej, niemal miniaturowej LOLITY. A wtedy właśnie Zarząd Główny wydał tymczasowe zezwolenie na kojarzenie małych standardów z miniaturami.

Okazało się to brzemienne w skutki dla ogółu pogłowia miniatur, gdyż wprowadziło znaczącą poprawę typu, wkrótce też jamników długowłosych króliczych. LOLITA z TOTKIEM miała dwa mioty, z których najbardziej znana stała się POLINKA z Samotraki (na zdjeciu powyżej), kontynuująca moja hodowlę po NICE. Z psem BOJTEK the Euro Girls dała miot, z którego pochodził znany wówczas RADŻA, jak również zbyt mało wystawiany przepiękny REZA i kolejna kontynuatorka tradycji Samotraki – RADA, niewiele większa od króliczej miniaturka..

RADA z psem SANTO v. Aschenbach dała 2 mioty, w których po raz pierwszy pojawiła się suczka królicza. Z drugiego miotu miniaturowa WILMA (na zdjeciu obok) została w rodzinie. Jej jedyną córką, która oczywiście w tej sytuacji musiała też zostać, jest królicza COBRA ze skojarzenia z ULFEM z Radotinskych Strani. COBRA zaś urodziła HARDĄ – po RUMIANKU Elpida Kiani, nader udaną suczkę króliczą.

Po śmierci NIKI stanęłam wobec dylematu: pozostać przy „drobnicy”, czy starać się jednak wrócić do standardów? Rzutem na taśmę zaryzykowałam u schyłku hodowlanego wieku LOLITY skojarzyć ją z jej pięknym wnukiem – EROSEM Herbu Ulanicki i osiągnęłam cel! Urodziła się śliczna SIXA z Samotraki, nieduża, ale niewątpliwa standardka, która kontynuowała linię moich jamników standardowych.

Po SIXIE zostały suczki z 2 miotów: ruda niewielka UGRA (na zdjeciu obok) – z eksperymentalnego skojarzenia z ŻYLISTKIEM z Mrówkowca, psem po krótkowłosych rodzicach, oraz po duńskim Chilli’s FLOTTE FOLMERZIUTA z Samotraki, czarna podpalana, której nie zamierzałam zostawiać, ale jako jedynaczka wychowywana przez dwie matki: SIXĘ i osieroconą wówczas WILMĘ – zrządzeniem Opatrzności została. To był przełom w Samotrace, gdyż do tej pory czarne podpalane trafiały się okazjonalnie, ze skojarzeń rudych rodziców (jak i w tym przypadku). Przy tym jej niewątpliwa uroda sprawiła, że z dużą satysfakcją zaczęłam ją wystawiać nie tylko w kraju, ale i za granicą, osiągając niemałe sukcesy. Ponieważ trudno było w owym czasie o stosownej urody czarnego podpalanego reproduktora, a właśnie wtedy trafił do Wrocławia urodziwy SOKRATES Długie Cudo – standard po rodzicach miniaturowych, dwukrotnie skojarzyłam z nim ZIUTĘ. Z tych skojarzeń pochodzi ARCHIMEDES oraz DARKA i DYMKA, (w wyniku zbyt długich wątpliwości, którą z nich zostawić, zostały obie).

Co zaś do UGRY, to również po psie Chilli’s FLOTTE FOLMER zostawiłam ŻARKĘ,, co nie było planowane (podobnie, jak pozostawienie UGRY). Jednak ponad wszelką miarę wybujały temperament ŻARKI sprawił, że nie zdecydowałam się przedłużać tej gałęzi w mojej hodowli. Natomiast DYMKA skojarzona z psem o umaszczeniu merle urodziła jedynaczkę GRIZZLY, która – jak to przystoi jedynaczce – musiała zostać, czego nie żałuję. Zaś jej siostra DARKA z CALEM Rudziniecki Parów dała FISTASZKA, który – podobnie jak ARCHIMEDES – zamieszkuje u zaprzyjaźnionej rodziny w Miłoszycach, nie mam bowiem warunków, aby trzymać pod jednym dachem psy i suki ze względu na ryzyko przypadkowych kryć.








CHAMPIONATY I UŻYTKOWOŚĆ W MOJEJ HODOWLI
Proszę kliknąć