„Niech żyją psy!
Nie ma nic doskonalszego pod słońcem.”


                                                           Denis Diderot: „Kubuś Fatalista i jego pan”



Odkąd pamiętam (a podobno nawet wcześniej) zawsze nieodparcie pociągały mnie zwierzęta, zwłaszcza psy. Nie umiałam być wobec nich obojętna. Była to miłość wzajemna; psy traktowały mnie podobnie, w widoczny sposób okazując mi sympatię i nigdy nie wykazując wobec mnie agresji. Usiłowałam wielokrotnie postawić na swoim. Będąc w szkole podstawowej sprowadzałam błąkające się psy (których wówczas nie brakowało) do domu, lecz rodzice twardo postawili sprawę: w swoim domu będziesz mogła robić, co zechcesz, u nas mowy nie ma o psie.

Moim marzeniem był duży, mocny pies – opiekun. Lecz, jak to w życiu bywa, o wyborze rasy zadecydował przypadek.

Mój starszy brat ze swego dzieciństwa zapamiętał czarną podpalaną jamniczkę krótkowłosą, której samodzielność (i samowola – zagryzała kury!) tak mu zaimponowała, że rozmiłował się w tej rasie. Nie mogąc sprawić sobie psa, mieszkał bowiem wówczas z żoną „kątem” u naszych rodziców, postanowił zrobić mi prezent.

Z jego to wyboru miałam dostać jamnika – psa, krótkowłosego, obowiązkowo z rodowodem. Okazało się to jednak trudne, po prostu nie było wtedy szczeniąt tej rasy, natomiast w wyniku sprowadzenia do Polski nowego reproduktora BIRKO v. d. Oberlausitz „wysypało” się akurat kilka miotów jamników długowłosych i na taki właśnie trafiliśmy.

Pewnie nigdy nie zostałabym hodowcą, gdyby nie decyzja o zakupie suczki (z braku psa). Tak się jednak stało i była to moja pierwsza, ukochana NIKA Dagulica.

Zrządzeniem losu właściciel ojca NIKI – BIRKA, sędzia kynologiczny prof. Eugeniusz Klin, należał wówczas do Oddziału we Wrocławiu. On to zainteresował mnie użytkowością, wskutek czego wszystkie moje młode psy zaliczały wiosenne próby polowe, potem zaś zachęcił do wstąpienia na drogę uzyskania uprawnień sędziowskich. Bardzo mnie w tym wspierała specjalistka-sędzia jamników pani Maria Krynicka oraz sędzia pani Anna Sękowska.

W tym roku mija 40 lat od zarejestrowania przydomka mojej hodowli „z Samotraki”. Przydomek zawdzięcza nazwę założycielce dynastii – NICE, z której imieniem nieodparcie się kojarzy, oczywiście tym, którzy choć trochę orientują się w mitologii greckiej lub archeologii, zatem – jak sądzę – większości jamnikarzy, są to bowiem na ogół ludzie światli.

Zarejestrowałam przydomek, ponieważ rewanżem w stosunku do mojego brata za NIKĘ, miało być jej dziecko, stąd konieczność „założenia hodowli”. W cudzysłowie, gdyż nigdy nie zamierzałam hodować w rozumieniu potocznym, tj. wykorzystując w pełni warunki obowiązującego regulaminu hodowlanego.

Wydaje mi się to teraz nierealne, gdy wspomnę, że na początku odżegnywałam się od wystaw, hodowli i w ogóle od wszelkich struktur organizacyjnych. Jak wielu początkujących właścicieli, chciałam mieć psa „do kochania”. Jak gdyby to wszystko wykluczało możliwość kochania psa! Teraz wiem, że tak nie jest...




Więcej informacji o mnie i mojej hodowli znajdą Państwo na podstronach tego serwisu.

A zatem odsyłam do poszczególnych działów, prezentujących posiadane przeze mnie psy i suki zarówno kiedyś, jak i dzisiaj przedstawiając przy każdym z nich rodowód, osiągnięcia wystawowe i użytkowe oraz odchowane mioty, przedstawiam także krótką historię mojej hodowli oraz podstawowe informacje o rasie wraz z odsyłaczami do najważniejszych serwisów kynologicznych w Polsce.